RE: Bilion złotych zabranych obywatelom do wyrzucenia w większości w błoto
You are viewing a single comment's thread:
Sieć przesyłową i tak trzeba rozwijać dla pojazdów elektrycznych/hybrydowych
Udział zużycia energii na ładowanie samochodów elektrycznych i hybrydowych w Polsce to około 0,5% łącznego zużycia energii elektrycznej. Nawet jeśli liczba samochodów elektrycznych wzrośnie x5 w perspektywie 10 lat (wątpię, realnie obstawiam x2-3), to i tak będzie to niewielki udział w systemie (2,5%), nie uzasadniający inwestycji w infrastrukturę za setki miliardów.
a wraz z nią magazyny energii
A niby jaki związek to ma z samochodami elektrycznymi? Bo ja uważam, że żaden. Zadaniem magazynów energii jest rozwiązywanie czy też częściowe niwelowanie podstawowego problemu OZE, czyli niestabilności (dawania mało prądu, gdy jest potrzeby, a dużo, gdy jest niepotrzebny). Oczywiście nie dotyczy to jedynego sensownego OZE, czyli elektrowni wodnych, których UE i ekooszołomstwo nie promuje (a nawet lobbuje za ich ograniczaniem na rzecz wiatraków).
argument nierównej produkcji energii przez OZE straci na znaczeniu
Owszem, można tak w ostateczności wyeliminować ten problem, inwestując pierdyliardy w magazyny energii, ale efektem ubocznym będzie wywindowanie realnych cen energii w kosmos (realnych, czyli bez oszukiwania poprzez przerzucanie kosztów na kogoś innego, by na papierze wyglądało ok). Przy uczciwym rachunku tak uzyskany i ustabilizowany prąd będzie kilkukrotnie droższy od tego z węgla, nawet po zapłaceniu haraczy na OZE oraz przepłaceniu za węgiel wydobywany przez nasze nieefektywne (bo przeregulowane i częściowo upaństwowione) górnictwo.
ciekawe czym mamy dostarczać ten prąd do tych potężnych centrów danych i superkomputerów
Inwestycje w sieci przesyłowe powinny być adekwatne do wzrostu poziomu generacji energii. Jeśli realne zużycie (i generacja) energii wzrośnie, to i infrastrukturę trzeba w związku z tym rozbudować. Problem polega na tym, że planowane inwestycje w infrastrukturę nie będą wynikać ze zwiększenia mocy, a z coraz bardziej nieefektywnego sposobu jej wykorzystania (przesyłania tam i z powrotem oraz konieczności radzenia sobie z nadmiarem mocy niepotrzebnej w danym momencie).
firmy z branży IT coraz częściej muszą podejmować działania na rzecz ochrony środowiska
Już nie muszą. Trump zakończył to szaleństwo. Black Rock wycofał się z ESG, temat staje się coraz bardziej szaleństwem minionych dni, choć oczywiście nie umarł jeszcze zupełnie. Ale widać tendencję spadkową do konieczności wizerunkowego inwestowania przez firmy w dogmaty neomarksizmu (globcio, feminizm, gejów, transów i murzynów)
płacenie w nieskończoność za węgiel jest ok, ale zapłacenie raz a dobrze za wiatraki/panele jest be
Nic nie jest na nieskończoność. Każda inwestycja jest na dany czas. OZE nie jest za darmo, bo paliwo (w tym przypadku "darmowe") jest tylko jednym ze składników inwestycji. Liczymy koszty początkowe (budowa), koszty utrzymania (paliwo, naprawy, obsługa), koszty dodatkowe (np. odszkodowania, albo stabilizacja w przypadku OZE) po jednej stronie, a po drugiej przychody z użytecznej energii (czyli dostarczonej wtedy, gdy jej potrzeba po stronie konsumenta) i dzielimy przez czas, w którym inwestycja może działać. I jak to uczciwie policzymy, to energia z węgla w polskich warunkach jest znacznie tańsza od energii z OZE, nawet po zapłaceniu haraczy nieuczciwie obciążających węgiel.
polskie górnictwo jest coraz bardziej nieefektywne, a ze względu na głębokość złóż będzie tylko coraz gorzej
Polskie górnictwo jest źle zarządzane, mogłoby być dużo bardziej efektywne, gdyby było mniej uregulowane i bardziej działające na zasadach rynkowych. Oczywiście zapasy węgla nie są nieskończone i powinniśmy powoli uzupełniać miks energetyczny po pierwsze atomem, a dopiero po drugie, OZE. Obecnie mamy w systemie za dużo OZE, które stały się bardziej obciążeniem niż użytecznym dodatkiem w miksie, a elektrowni jądrowych w ogóle, choć niby budujemy je od chyba 40 lat (Żarnowiec). W tym momencie realnym miksem, dopasowanym do naszych uwarunkowań i możliwości powinno być 70% węgiel, 20% atom, 5% OZE, 5% inne (gaz, woda). I najważniejszą sprawą powinno być unowocześnienie bloków węglowych, bo to dałoby nam ogromne zyski (sprawność nowoczesnych elektrowni węglowych jest znacznie wyższa od tych z czasów PRL, dużo więcej energii byśmy tak uzyskali faktycznie za darmo - z tej samej ilości węgla). Ogólnie pod przykrywką "węgiel się kończy - musimy go czymś zastąpić" dokonano gigantycznego przekrętu, który mój profesor przedmiotu "Energetyka a środowisko" na polibudzie w 2003 roku nazywał wprost sabotażem (wówczas dopiero się na to zanosiło).
pustynnieniu spowodowanym przez odkrywkowe kopalnie węgla brunatnego, o wysychających rzekach, albo o kosztach ponoszonych przez NFZ z powodu zatrutego powietrza
Nie planujemy nowych kopalni odkrywkowych, tylko dalszą eksploatację istniejących. Nie będzie z tego dużych problemów środowiskowych, a nawet będą mniejsze od tych, które powodują OZE (wiatraki są szkodliwe dla przyrody, ale też szpecą krajobraz na ogromną skalę). Natomiast argument o zatrutym powietrzu z powodu energetyki węglowej jest całkowicie fałszywy. Nowoczesna elektrownia węglowa emituje bardzo niewielkie ilości szkodliwych substancji, bo spalanie jest z jednej strony wysoce efektywne, a z drugiej spaliny bardzo sprawnie oczyszczane i filtrowane, a potem wypuszczane do atmosfery dość wysoko i nie w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań. Paradoksalnie, inwestycje w energetykę węglową spowodowałaby polepszenie jakości powietrza, bo przy tańszym prądzie, mniej ludzi ogrzewałoby domy paliwem stałym (niska emisja od ogrzewania indywidualnego jest głównym źródłem zanieczyszczeń powietrza).
Państwo to nie jest niczyja prywatna firma, i zarabianie pieniędzy nie jest jego ani jedynym, ani nawet nadrzędnym celem.
Państwo ma efektywnie wydawać pieniądze z naszych podatków, a nie je marnować na ideologiczne bzdury lub agenturalne wspomaganie interesów zagranicy (wiatraki od Siemensa z pierwszej transzy KPO tak wspomnę np.).